-Carmen! -Zawołała mentorka siadając wygodniej w fotelu i poprawiając lekko pogniecioną szatę. Splata palce i kładzie ręce na blacie biurka, za którym siedzi. Spogląda za okno a za nim widać rozległe doliny i góry otaczające Akademię. Pośrodku tego krajobrazu obok drzew wiśni sunie leniwie rzeczka szumiąc w rytm świergotania ptaków. Piękny widok rozciągał się kilometry dookoła tego miejsca, każdy z Adeptów, jak i Magów mogli poruszać się tylko po wyznaczonym obszarze, gdyż nie mogli ujawnić swojej magii. No chyba, że wybierali się na misje a zapowiadało się, że Carmen raczej na taką wyruszy. Jeszcze nigdy Mistrzyni Uroków i Tajemnej Mocy nie była taka poważna, zwykle zawsze obecny i powszechny uśmiech gościł na jej twarzy zmieniając momentalnie panujący w danym pomieszczeniu nastrój. Teraz była zamyślona i non stop spoglądała za okno, głęboko o czymś myśląc. Wreszcie do pokoju weszła powolnym krokiem zawołana postać. Magia buchnęła po pokoju i Aura Mocy widoczna dookoła niej zdradzała, że jest to potężna osoba.
-Wołałaś, Pani? -Zapytała kłaniając się nisko, a jej czarne włosy z czerwonymi pasemkami zasłoniły jej twarz. Aura przybrała szkarłatny kolor i zaczęła skapywać jak krew momentalnie zmieniając się w krwisty czerwień.
-Tak, Carmen. Usiądź proszę. - Odezwała się wskazując głową miejsce przed biurkiem. Wywołana wyprostowała się i usiadła na beżowym fotelu naprzeciwko niej. Głowę miała skierowaną na Mistrzynię, ale patrzyła zupełnie w inną stronę. Powoli przestąpiła wzrokiem na nią i skinęła głową, aby kontynuowała. Ta niepewnie zaczęła:
-Pochwalam wybór, Ciebie Carmen, na Maga Krwi. Oczywiście gratulację z tej okazji ci się należą. -Ta skinęła głową.
-Przejdź proszę do Meritum, dzisiaj słyszałam takich gratulacji co najmniej ze sto. -Skrzywiła się a tamta westchnęła i kontynuowała.
-Jak wiesz na Stare Tristram spadła Gwiazda. Nikt inny nie analizował gwiazd tak gorliwie i zacięcie jak ty. -Zatrzymała i popatrzyła w srebrne oczy Maga Krwi. Ta uśmiechnęła się lekko - I chciałabym, abyś przybyła do Starego Tristram i przyjrzała się temu z bliska.
-Dziękuję, Pani. Z chęcią tam pojadę. - Tu uśmiechnęła się choć oczy i tak pozostawały bez wyrazu - Na kiedy mam być gotowa do drogi?
-Na jutro wieczór, -Odparła zadowolona i w duchu westchnęła. Wiedziała, że Carmen jest bardzo trudno przekonać do jakichkolwiek rozkazów i gratulowała sobie w duchu, że nie powiedziała po co na prawdę ma tam pojechać. Wyjaśniła sobie wcześniej z Głównym Magiem, że ma nic nie wiedzieć. Jednak chwilę potem poczuła jak ta wchodzi do jej umysłu i delikatnie przesuwa wspomnienia. Zablokowała to bardzo szybko i uśmiechnęła się do niej. Ta za to uśmiechnęła się ironicznie i skinęła głową podnosząc się, a następnie wychodząc. Moc wyczuwalna w powietrzu momentalnie zniknęła. Ta pozwoliła sobie westchnąć i opaść w fotelu. Czuła się okropnie kłamiąc i udając, że wszystko jest w porządku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz