Powóz z czarnymi koniami sunął jak widmo po kamiennej drodze. Podskakiwał delikatnie na wybojach, ale postać siedząca w środku nic sobie z tego nie robiła. Siedziała i wpatrywała się w jedno miejsce za oknem. Widok nie był taki piękny jak za dnia w Akademii, ale to już zostawiam gustowi. Połamane wysuszone drzewa bez liści leżały na miejscu gdzie kiedyś za pewne był las, zniszczone domy, katedry, katakumby i nagrobki tylko potęgowały efekt. Koryto rzeki było wysuszone i popękane. Wreszcie postać powoli odwróciła wzrok na siedzącą przed nią Mistrzynię, patrzyła się na nią przenikliwym spojrzeniem, czuła, że coś jest nie tak jak być powinno. Tylko... Dlaczego jej o tym nie powiedziała? Bała się, że nie zaakceptuje, albo się wystraszy? Ona? Ta, która przez niemal całe życie walczy z depresją i jeszcze ani razu nie przegrała? Ona, której Aura Mocy przewyższała wielu Magów i Mistrzów? Niedorzeczne, ale czuła, że coś jest nie na rzeczy, a ona musiała wiedzieć co. Westchnęła i rzuciła się na Mistrzynię unieruchamiając jej głowę, tak, aby mogła patrzeć tylko na nią. Następnie poprzez spojrzenie wdarła się do jej myśli. Przeszukiwała gorliwie wspomnienia szukając tego jednego. Na początku próbowała się bronić, ale potem odpuściła. Tylko dlaczego? Wreszcie znalazła wspomnienie sprzed kilku dni.
Spadała, spadała, spadała, aż wreszcie spadła na posadzkę u Głównego Maga. Zobaczyła siedzącą przy jego biurku Mistrzynię i podeszła tam, czekając aż się odezwą. Pierwszy ciszę przerwał Mag, jak zawsze stanowczo przeszedł do Meritum:
-Cieszę się, że przybyłaś. Wiedz, że potrzebna mi twa pomoc. -Zaczął a jego wyraz twarzy momentalnie zmienił się na bardzo poważny - W Starym Tristram spadła gwiazda. Umarli zaczynają ożywać i atakować swoje rodziny. Dodatkowo, co mnie niepokoi wyczuwam moc Demonicznych Przedstawicieli Piekła. - Westchnął i wstał podchodząc do okna, podkreślone przez cienie pod oczami źrenice wyglądały okropnie. Szarawa skóra podkreślała jego wiek. Wyglądał jak chodząca śmierć i za pewne tak było. Wreszcie kontynuował - Jest jedna osoba z naszej Akademii, która jest dość silna, aby ich pokonać wraz z wysłanym tam krzyżowcem i łowcą demonów. Tylko Carmen Richards jest na tyle silna i potężna. - Odwrócił się widząc zdziwione spojrzenie mentorki dodał - I oczekuję, że przekonasz ją do wyjazdu. Na pewno nie zgodzi się i oczekuję, że nie powiesz jej szczegółów. To tyle. Możesz iść.
-Cieszę się, że przybyłaś. Wiedz, że potrzebna mi twa pomoc. -Zaczął a jego wyraz twarzy momentalnie zmienił się na bardzo poważny - W Starym Tristram spadła gwiazda. Umarli zaczynają ożywać i atakować swoje rodziny. Dodatkowo, co mnie niepokoi wyczuwam moc Demonicznych Przedstawicieli Piekła. - Westchnął i wstał podchodząc do okna, podkreślone przez cienie pod oczami źrenice wyglądały okropnie. Szarawa skóra podkreślała jego wiek. Wyglądał jak chodząca śmierć i za pewne tak było. Wreszcie kontynuował - Jest jedna osoba z naszej Akademii, która jest dość silna, aby ich pokonać wraz z wysłanym tam krzyżowcem i łowcą demonów. Tylko Carmen Richards jest na tyle silna i potężna. - Odwrócił się widząc zdziwione spojrzenie mentorki dodał - I oczekuję, że przekonasz ją do wyjazdu. Na pewno nie zgodzi się i oczekuję, że nie powiesz jej szczegółów. To tyle. Możesz iść.
Wyszła z jej wspomnień i puściłam jej podbródek. Westchnęła i opadła na siedzenie zamykając oczy i trawiąc świeżo pozyskane informacje. Po dłuższej przerwie zapytała ochryple:
-Dlaczego? -Mistrzyni podniosła na nią wzrok zmieszana. Westchnęła i powiedziała;
-Rozkazy z Mistrzami są połączone Przysięgami. Jakbym ją złamała prawdopodobnie bym zginęła.
-Rozumiem... -Powiedziała i w tym momencie powóz zatrzymał się kilka metrów przed bramą do Starego Tristram. Skinęła głową do Mistrzyni i wyszła z bagażem na zimny wieczór.
-Rozkazy z Mistrzami są połączone Przysięgami. Jakbym ją złamała prawdopodobnie bym zginęła.
-Rozumiem... -Powiedziała i w tym momencie powóz zatrzymał się kilka metrów przed bramą do Starego Tristram. Skinęła głową do Mistrzyni i wyszła z bagażem na zimny wieczór.