piątek, 25 marca 2016

Biorą się za CURSED CHILD!!! :D

Podekscytowanie lvl ponad 999999. xD
Wzięli się za Cursed Child! Nie mogę się doczekać!

It will receive its world premiere in London's West End at the Palace Theathre this summer and its eight story in the Harry Potter series and the official Harry Potter story to be presented on stage.
Czyli:
Otrzyma swoją światową premierę na londyńskim West Endzie w Teatrze Pałacu latem tego roku, a jego osiem części w serii Harry Potter i pierwszej oficjalnej opowieści o Harrym Potterze, które zostaną przedstawione na scenie!

Hoho!
CoyoteSenpai.

https://www.pottermore.com/news/harry-potter-and-the-cursed-child-full-cast-announcement

Mój E-Mail.

Zapraszam do popisania ze mną na e-mailu na wp : Yourcupoftea@wp.pl.
Z chęcią pogadam, popiszę, wymienię się pomysłami, albo jak ktoś chce mogę przejrzeć jego rozdziały. Tylko oczywiście po 5.04, gdyż wtedy mam można to ująć, że wolne. :]
Można się popytać, a również będę odpowiadać. Aska nie posiadam, chociaż się nad nim zastanowię, ale skoro już to raz na miesiąc.

Coyote Senpai.

PS: Dziękuję za komentarze Deatheater Potterhead i jeczacamarta, które cały czas motywują mnie do działania. ;] Aha i marta, serio, przemyśl moją propozycję. :]

Czerń. Tylko czemu? [P05]

Z dedykacją dla Deatheater Potterhead za motywujący komentarz. : ]
♦•♦•♦•♦
`I jak na Ceremonii Wtajemniczenia z myślą, że już nie jesteś w pełni sobą? - Usłyszała głos Ksawerego w swojej głowie. No tak. Połączenie Umysłów. Uśmiechnęła się lekko.
`Kretyński tekst, ale ogólnie bez żadnych zmian. Lastrange mnie lubi...
`Oho, wreszcie ktoś kto jest tak samo stuknięty jak ty. - Odezwał się z rozbawieniem.
`Śmichowe to to nie było. Jak mam ci przypomnieć śmieszniejszą rzecz to mogę to zrobić teraz.
`...
`Pamiętasz ten piękny dzień, kiedy na twojej... - Zerwał połączenie. Alyss roześmiała się triumfalnie wiedząc, że wygrała. Ułożyła się wygodniej na łóżku i wzięła książkę do ręki. Zerknęła na okładkę ,,Czarne Moce i ich zastosowanie w walce''. Wzruszyła ramionami i wzięła się do czytania. Po chwili znikąd pojawił się jej kot. Wskoczył na łóżko z kilkoma książkami w zębach i na grzbiecie. Wskazał jeden wers. Jednak gdy go zignorowała powtórzył ten gest zrzucając jej książkę na podłogę. Westchnęła i zerknęła na kota.
-O co ci chodzi? - Zapytała a kot po raz trzeci niecierpliwie wskazał wers w książce i rzucił jej mordercze spojrzenie żółtych ślepi. Przysunęła się bliżej i przeczytała na głos:
-,,Wyciągnął pistolet i wymierzył w okno, strzelił i wskoczył do środka namierzając na krwawiącą dziewczynę.'' O co ci chodzi? Chcesz kogoś zabić? - Zapytała nie bardzo rozumiejąc. Ten plasnął otwartą łapką w swój łebek i wskazał na kilka wersów niżej, miał za dużą łapkę.
-A o to ci chodzi? - Skinięcie - ,,-Muszę ci coś powiedzieć. Coś ważnego, nie mów tego nikomu innemu." Nadal nie bardzo rozumiem. - Prychnięcie i niecierpliwie otwieranie kolejnych stron. Po chwili zatrzymał się i zaczął czytać, po chwili wskazał dokładnie kolejny wers.
-,,Spojrzał na obraz na ścianie, a po chwili na jego żonę. - Mogę to zrobić? - Zapytał" - Popatrzyła na niego, a ten wskazał inny wers - ,,Muszę ci coś pokazać, to bardzo ważne." - Zamilkła - Proszę. Zrób coś jak chcesz. - Odparła z wahaniem. Kot skinął i zeskoczył z łóżka okręcając się wokół własnej osi. Po chwili przed nią stanął widocznie Wampir z żółtymi oczami. Ukłonił się nisko do zdrętwiałej Alyss.
-Witaj, Alyss. - Odparł trochę ochryple - Jestem Tymoteusz Prymus Cezar Sherman. - Powiedział - Pozwolisz jednak, że przejdę do Meritum, a ty nikomu o naszym spotkaniu nie powiesz. Może to grozić i mi, jak i Tobie. Zrozumiałaś?
-Tak, ale jeżeli mogę wiedzieć czy Cezar to Pan? - Zapytała, a ten machnął ręką.
-Oczywiście, musiałem to zrobić i wiedzieć, że jesteś bezpieczna. - Odparł i usiadł na kanapie nie odrywając od niej wzroku - I nie zwracaj się do mnie per Pan, proszę. Zwą mnie Myionme, możesz tak do mnie mówić.
-Dobrze. - Odpowiedziała - I dlaczego tobie zależało, abym to ja była bezpieczna? Nie przypominam sobie, abym zrobiła coś ponad przeciętnego.
-Owszem, nie pamiętasz, ale odpowiem Ci, że zrobiłaś. Samo przeciwstawienie się Ogromie Czarnej Magii i Czarnej Róży wymaga ogromu silnej woli i mocy czarodziejskiej. - Powiedział i uśmiechnął się - Jestem z Tobą od urodzenia. Widzę co się dzieje, a ty mimo to potrafisz wyczarować Patronusa, co mnie fascynuje i ciekawi. - Dodał przyglądając się jej - Oczywiście, nie mów Ksaweremu, że jestem kimś innym, gdyż to nie pomoże w misji, którą obrałem.
-Jakiej misji?
-Nie mogę ci powiedzieć, - Pokręcił głową - jednak wiedz, że jestem zawsze tam, gdzie mnie potrzebujesz. Mój czas się kończy. - Powiedział i zamienił się na powrót w kota wychodząc z pokoju.
-Miałam spotkanie z własnym kotem, który okazał się być Cezarym, a Cezar okazał się być wampirem, który jest jednym z potężniejszych, a ten okazał się moim ochroniarzem. - Pomyślała - Świetny łańcuszek nie ma co. - Prychnęła i wyszła z łóżka ubierając przygotowane dla siebie ubrania. Wszystkie czarne, gdyż nie miała chęci, ani pomysłu na jakiś kolorowy strój. Włosy splotła w kitkę i musiała przyznać, że wygląda dość dobrze.
Wyszła z pokoju kierując się do kuchni. Wezwała skrzata i gdy tylko zjadła korzystając z okazji deportowała się na Śmiertelny Nokturn. Była tutaj już znana pośród śmierciożerców i każdy z nich widząc ją kiwał lekko głową. Już z tych gestów mogła się domyślić, że jej rodzice byli wysoko w hierarchii. Nie mogła uwierzyć, że minął już prawie cały czas do przyjęcia Mrocznego Znaku, zostały jej zaledwie trzy dni. Podczas tego trenowała oklumencję, czarnomagiczne zaklęcia i ulepszała swój styl walki oraz mimikę twarzy. Bez zgody i wiedzy Snape'a, Uważała, że ma w głębokim poważaniu jego zdanie i wraz z Ksawerym ćwiczyli po nocach w Pokoju Życzeń, tak, aby nikt się nie dowiedział. Dzisiaj miał być kolejny z treningów, a jak zauważyła, jej ,,kot'' chyba również je polubił, gdyż przychodził na nie coraz częściej. Po drodze zobaczyła Młodszego Malfoya. Ten wyglądał na wystraszonego, ale zdeterminowanego. Wiedziała, że już wcześniej przyjął Znak, gdyż jego rodzina wyraziła jednogłośny sprzeciw, aby czekać. W końcu i Lucjusz miał wpływy w hierarchii Czarnego Pana. Przechodząc obok niego szepnęła:
-Nie wyglądasz jak prawdziwy śmierciożerca ze strachem na twarzy. - Uśmiechnęła się wrednie odchodząc. Ostatnio kupiła specjalne szaty, mocno podobne do tych śmierciożercy, gdyż uznała, że takie jej pasują, na co oczywiście rodzice się w pełni zgodzili. Prychnęła w myślach, jakby ich zdanie ją obchodziło. Kontem oka zauważyła jak Malfoy idzie za nią do odosobnionej alejki wyciągając różdżkę. Postanowiła go zaskoczyć.
Zatrzymała się i momentalnie przeskoczyła dystans dzielący ją i Dracona, strach na jego twarzy pogłębił się kiedy wytrąciła mu różdżkę z ręki bez wyciągania swojej i powaliła go bez zaklęć na podłogę.
-Mówię przecież, że z tym strachem nie wyglądasz jak prawdziwy śmierciożerca. - Odezwała się zimno odrzucając mu różdżkę.
-Nie poznaję ciebie, Blackeagle. - Powiedział, a ta zatrzymała się w połowie kroku.
-Oczywiście, że mnie nie poznajesz, bo z tą pieprzoną Ceremonią Wtajemniczenia umarła część mojej duszy, - Odwróciła się i pustym wzrokiem spojrzała na niego - tak samo jak twoja. Tyle, że twoja jest bardziej uszkodzona, gdyż już byłeś na kilku ,,akcjach." - Podsumowała i odpychając się od ziemi wskoczyła na parapet okna. Podskoczyła ponad zaklęciem Malfoya, który chwilę potem odzyskał chęć walki. Wyciągnęła własną różdżkę i zeskoczyła na dół za młodszego od niej chłopaka powalając go kilkoma zaklęciami i przebijając jego barierę. Po chwili stała nad nim z wycelowaną w niego różdżką, a z jej przeciętego policzka ciekła krew. Uśmiechnęła się ironicznie i odeszła bez słowa. Czuła, że zmieniła się od Ceremonii. Czuła to we krwi, czuła jak coś w niej walczy o wydostanie się na światło dzienne. Będzie musiała się zapytać Snape'a o co w tym wszystkim chodzi. Westchnęła i deportowała się do swojego pokoju. Zapowiadał się niezbyt przyjemny dzień.

-----------------------------------------------------
Przepraszam, że tak krótko i beznadziejnie, ale tutaj przekierowuje was do posta ,,Przepraszam!!!". Tam znajdziecie wyjaśnienie tego, niezbyt długiego, tekstu. x.x

Przepraszam!!!

Witam wszystkich!
Przepraszam za olbrzymią przerwę, jednak musicie jeszcze trochę wycierpieć.
Jak na razie mam nawał roboty, muszę się uczyć również do ostatniego sprawdzianu szóstoklasisty, który jest już 5 kwietnia! Dodatkowo mam do nauczenia wiersz, DŁUGIIII, na konkurs recytatorski. Nie mam zbytnio chęci, ani czasu na pisanie teraz, ale postaram się wrócić z pisaniem jak najszybciej mogę. Nawał rzeczy i brak weny mi tego wcale nie ułatwia, ale obiecuję, że zgłoszę się, kiedy już to wszystko będzie za mną. Możecie się spodziewać od czasu do czasu paru rozdziałów, ale sama nie wiem, czy będą w ogóle jakiekolwiek. Jak na razie mam dwa prawie skończone rozdziały z Czerń. Tylko Czemu? I Snily - Owiani Tajemnicą. Nie złośćcie się! : [ Obiecuję to wszystko po nadrabiać!

Zgubiona pomiędzy książkami i wierszem z polskiego,
Coyote Senpai.
x.x



Jak najbardziej pasuje do mojej sytuacji. Dzięki Ryu! XD

niedziela, 20 marca 2016

BONUS NA 1000 WYŚWIETLEŃ!!! + Prolog nowej powieści!!!

Wow, jak miło! :D
Wejść i zobaczyć łącznie 1004 wyświetleń na Magii Słów! Dziękuję! :D
Nie wiem jak zbytnio dziękować, ale proszę, tutaj macie kilka informacji o mnie i zapowiedź nowej serii. Będzie to dla mnie skok ponad poprzeczkę, ale postaram się specjalnie dla was. Oczywiście, nie powiem o co mi chodzi ;D Ale proszę:

1. W rzeczywistości mam niecałe 13 lat. :)
2. Jestem kiepska z przedmiotów typu plastyka i technika. To zmora mojego życia, gdyż jestem bardziej osobą lubiącą przedmioty ścisłe.
3. Mam dwa zwierzaki : Białego, tyciuśkiego królika z granatowymi oczkami. Ma ledwo miesiąc i niecały tydzień i zwie się Niuniuś. Jestem również szczęśliwym posiadaczem Goldenki, która jest pociesznym stworzonkiem i waży 33 kilogramy. Nazywa się Neska. :)
4. Gdy miałam cztery lata uwielbiałam opowiadać wymyślone przeze mnie historie, zaczynając od rzeczywistości po fantasy, w którym totalnie się zgubiłam i wyjść z niego nie mogę. :D
5. Lubię herbatę bez ani jednej łyżki cukru z cytryną. ;)
6. Nie uważam się za osobę piękną ładną, ochy i achy. Mam włosy w odcieniu ciemny blond sięgające do ramion z grzywką na prawą stronę. Mam również brązowo - zielone oczy i owalną twarz. Jestem wysoka na metr siedemdziesiąt pięć. Noszę również czarno - czerwone okulary.

7. Uwielbiam czarny, szary, biały i czerwony.
8. Jestem fanką Diablo III, Starbounda, Royal Questa, League of Legends, Star Wars: Old Republic (raz na jakiś czas), Drakensanga, Terrarii, Geometry Dash, Magicite i Izaaka. ;)
9. W rzeczywistości nazywana jestem ,,Wikipedią/Encyklopedią", przez nauczycieli (kilku) Domino, przez moją siostrę Doma.
10. Moją ulubioną piosenką jest ,,Motionless in White - America" i ,,Slipknot - Psychosocial".


To by było na tyle. ;)


Prolog:

Biegnę pustymi uliczkami Londynu, na mojej twarzy wymalowane jest strach i zdeterminowanie. W ostatnim momencie skręcam w bok unikając pocisku wystrzelonego ze snajperki. Dobiegam do ślepego zaułka.
-Szlag, szlag, szlag, szlag! - Mamroczę pod nosem i zaczynam się wspinać po wystających cegłach, zaraz potem skaczę na pobliski parapet chwytając się go rękami i wciągam się po nim, mam zakrwawione ręce od ostrych krawędzi. Momentalnie wstaję na nogi i wchodzę przez okno unikając kolejnych kuli. Słyszę jak coś uderza o parapet i również wchodzą do środka, w ostatnim momencie wyciągam przed siebie jakąś deskę oderwaną jednym pociskiem i nią niweluje obrażenia kuli, która boleśnie wbija mi się w ramię. Powala mnie na ziemię, ale szybko wstaję ignorując krwawienie i pulsujący ból w ramieniu. Wbiegam po schodach i przebiegam przez salon z ludźmi odbijając się od stołu przy oknie i wyskakuje przez nie, ląduje w kamienicy obok przez okno, które roztrzaskuje się raniąc moją twarz. Rozglądam się i po chwili wbiegam na balkon, a stamtąd zbiegam schodami pożarowymi na dół. Skręcam w uliczkę pomiędzy budynkami i opieram się o ścianę ciężko dysząc i łapiąc się za krwawiące ramię. Wyciągam z niego nabój i przyciskam mocniej rękę do rany. Kim jestem? Jestem Artie, Artie Carter.

sobota, 19 marca 2016

Kretynizm w sieci.

Zrozumienie to to, czego wielu osobom brakuje. Codziennie otrzymuję po 11 ataków ujemnych.
Dlaczego? Z powodu tego, że ktoś, nijaki diCk przegrał ze mną pojedynek. Nasłał na mnie całą drużynę, a teraz cieszy się byciem w top 500. Nie powiem, nie jest to sprawiedliwe i, prawdopodobnie, gdyby nie to nie udałoby mu się nigdy tam dojść. Ale jak to się mówi?
Świat bywa niesprawiedliwy, ale nie można się poddawać. Żyje się tylko raz. Teraz nie gram już dla bycia gdzieś w topce, tylko dla totalnej zabawy. Blisterzy, to jest moja pierwsza drużyna, z którą doskonale się bawię. Nie mam najmniejszej ochoty, aby widzieć 11 ataków dziennie, i to WSZYSTKIE po -100 coś honoru. Weźcie ludzie miejcie serce, gdyż właśnie tego wam brakuje. Jeden atak i gościu od razu od szmat i dziwek, wypraszam sobie. Nie jestem osobą, która jest wykorzystywana seksualnie ani nie jestem osobą, która jest ciamajdą, ani nic z tych rzeczy. Coraz więcej dzieci odwiedza strony www. Jak dla mnie, niektórzy powinni mieć dożywotni zakaz na internet. Dlaczego? To proste, gdyż w internecie WYMAGANE JEST myślenie i postępowanie zgodnie z netykietą. Jednak nie wszyscy tego używają. Szare komórki się przemęczają? To nie graj, ani nie odwiedzaj stron www. Ułatwisz innym życie i nie będziesz wyśmiewany na forach, ani na czacie w grze. Jak na razie ze znajomymi mam niezły ubaw w denerwowaniu dzieci, które, niestety, nie zawsze używają jednego narządu, który siedzi w ich głowach. Stworzyłam konto w Hero Zero dla beki i dla zabawy ze znajomymi, co zastaliśmy? Bandy kretynów i dzieci, które myślą, że są pępkami świata. A dlaczego? Bo po wychowywaniu rodziców myślą, że im wszystko wolno. To wszystko zaczyna się robić po prostu śmieszne, wypraszam sobie, że dziecko nazywa mnie ,,dziwką" albo ,,szmatą". Nie jestem kimś kogo on zna. A co by było, gdybym nie wiem, była kimś ważnym? Też odważyłby się ze mną kłócić i wyzywać?

Moje słowa:
Niektóre osobniki na tej ziemi mają zbyt mały iloraz inteligencji, aby zrozumieć o co chodzi powszechnemu, choć ostatnio zanikającemu, myślącemu człowiekowi. Ich egzystencja wiele razy dowiodła o tym, że są bezużyteczni, a porozumiewanie się z nimi jest o tyle bezpieczne, co dziabnięcie smoka w oko podczas walki ze stadem hipogryfów i przeganiania dementorów. Choć pewnie nie wiesz co to jest, gdyż za pewne nie czytałeś, wątpię również czy w ogóle potrafisz czytać, najlepszej serii książek, twojej zmory życiowej, którą kiedykolwiek można by było przeczytać, a ty śmiesz twierdzić, że jesteś lepszy?!

Należy teraz odejść i dać mu czas na przyswojenie sobie zbyt inteligentnej wypowiedzi, a na następny dzień wziąć siekierę, albo coś w tym stylu. : ]

piątek, 18 marca 2016

Czerń. Tylko czemu? [P03]


♦•♦•♦•♦

   Severus był pod wrażeniem zdeterminowania tej dziewczyny. Pytanie wisiało w powietrzu. Uznała, że nie usłyszał i powtórzyła czym wyrwała go z zamyślenia.
-Przygotuj składniki i jak będziesz chciała coś zmienić albo dodać to mi od razu mów. - Skinęła głową i zajrzała do jego notatek marszcząc czoło.
-A czy, tutaj - Powiedziała wskazując na przepis, Snape podszedł i czekał na to, aż kontynuuje - zamiast skórki Boomslanga można dodać mięty, co ustabilizuje cały eliskir. -Spojrzała się na niego pytająco i musiał przyznać, dość niechętnie, że ma rację.
-Tutaj masz rację. Tylko pamiętaj aby pokroić ją pod kątem 40 stopni.
Skinęła głową i wzięła potrzebne składniki. Mistrz Eliksirów zaczął już przygotowywać podstawę do eliksiru. Po chwili Alyss wróciła i zaczęła przygotowywać pierwszy składnik. Rzuciła zaklęcie odmierzające kąty i zaczęła ciąć miętę.
  Tak wyglądała ich praca, pracowali w milczeniu od czasu do czasu wymieniając się uwagami lub spostrzeżeniami. Po paru godzinach Alyss zaczęła przysypiać i zaproponowała koniec na dziś. Ten niechętnie się zgodził.
-Czy moglibyśmy już skończyć na dziś? Zaczynam zasypiać na stojąco. -Powiedziała patrząc na niego pytająco. Odwrócił wzrok z kociołka na nią i odpowiedział krótko:
-W porządku.
-Dziękuję. -Odparła wzdychając z ulgą. Odłożyła składniki i zabezpieczyła eliksiry i odeszła.
  Snape usiadł w fotelu i przetarł oczy. Ona na prawdę ma zamiar zostać Mistrzynią Eliksirów i to było widać. Jej ruchy... Płynność i elegancja.... Co? Nie. Wróć! Uspokój się, chyba nie masz zamiaru zakochać się po uszy jak pierwszoroczny szczeniak?! Tak lepiej. Westchnął i poszedł do kuchni. Zobaczył tam Alyss robiącą sobie herbatę. Odwróciła się słysząc kroki.
-Tobie też zrobić herbatę?
-Lepiej kawę. Czekają mnie jeszcze sprawdziany pierwszych klas. - Powiedział i skrzywił się na samo wspomnienie. Ta uśmiechnęła się i wróciła do robienia napojów.
-Rozumiem, aż tak źle?
-Nawet gorzej niż idzie pomyśleć. - Westchnął - Możesz mi zanieść kawę do gabinetu? -Powiedział stając jeszcze w drzwiach.
-W porządku i powodzenia życzę. -Powiedziała rozbawiona. Ten tylko rzucił jej mordercze spojrzenie i wyszedł do swojego gabinetu po drodze ubierając pelerynę, z którą każdy go kojarzył jako przerośniętego nietoperza z Lochów. Westchnął i zabrał się za pierwszą pracę. Gryffindor. Jak pięknie, będzie miał okazję się wyżyć.

♦•♦•♦•♦

   Chwilę potem Alyss uporała się z napojami i wzięła kubek z kawą i skierowała się do gabinetu Mistrza Eliksirów. Pchnęła lekko drzwi i zobaczyła go - siedział tam kreśląc coś i mrucząc pod nosem. Na sobie miał swoją nieśmiertelną pelerynę. Uśmiechnęła się na ten widok i machnięciem odesłała kawę na jego biurko, ostatnio prawie wszystkie zaklęcia wychodziły jej bez użycia różdżki. Następnie zamknęła drzwi i poszła do swojego pokoju. Wzięła czarno - zieloną, prostą piżamę i ruszyła do łazienki. Wzięła, krótki, zimny prysznic i wysuszyła się zaklęciem. Rozpuściła włosy i założyła gumkę na rękę, następnie piżamę i czarne kapcie. Wzięła swoje ubrania i poszła do swojego pokoju. Prostym zaklęciem złożyła je w kostkę i ułożyła w kufrze. Już miała kłaść się spać, kiedy z błyskiem pojawiło się pióro feniksa i kartka obok. Westchnęła i wstała z łóżka. Następnie schyliła się po to by zobaczyć pochylone pismo Dumbledore.

                                Jutro z rana macie otwarte Połączenie Umysłów z Ksawerym.

   Uśmiechnęła się, odwróciła kartkę i z tyłu napisała krótkie 'Dziękuję'. Zaraz potem szepnęła zaklęcie przenoszące i kartka znalazła się w gabinecie dyrektora. Zadowolona weszła na łóżko i położyła się gasząc machnięciem lampkę nocną. Zamknęła powieki i chwilę później głównym dźwiękiem w pokoju był jej równy oddech.

♦•♦•♦•♦

   Nie wiedzieć czemu bolało go trochę, że Alyss nie przyszła sama aby postawić ten kubek na jego biurku. Nie wiedział jak tę myśl usprawiedliwić aż wreszcie poddał się i wrócił do kreślenia na esejach i sprawdzianach. Dawno zniósł wszystkie zaklęcia, żeby Ślizgoni, jakby chcieli, mogli z nim porozmawiać. Wcale się więc nie zdziwił jak chwilę potem do jego gabinetu wpadła Minerwa - w końcu nie było zaklęć zabezpieczających. Mruknął pod nosem przekleństwo i przeniósł na nią pytający wzrok zachowując kamienną twarz. Ta uśmiechnęła się tylko.
-Też się cieszę, że cię widzę, Severusie, ale to nie pora na fochy. Dzisiaj wieczorem znaleziono mocno pokaleczonego Cezara Sherman. Poppy mówi, że został pogryziony przez wilkołaka.
-Chcesz o tym powiedzieć Alyss?
-Ona tutaj?
-Tak, tak. Niby jest baaaardzo chora i nie może uczestniczyć w lekcjach. Nie, to tylko pogłoska. Jest tutaj w moich komnatach i ukrywa się przed jej rodzicami, którzy chcą aby została śmierciożercą. -Przewrócił teatralnie oczami i wrócił do sprawdzania bardzo źle zrobionego eseju - Oczywiście, zrobię zaraz Eliksiry, które mogą pomóc Cezarowi. Nie wiem, czemu Ksawery go nie przypilnował. -Westchnął.
-Sama tego nie wiem, ale już dobrze, idę do Alyss, który to pokój?
-Od salonu na lewo. -Mruknął i przekreślił kolejne zdanie.

♦•♦•♦•♦

   -Co ja zrobiłem?! Co ja najlepszego zrobiłem?! -Myślał chodząc niecierpliwie po korytarzu naprzeciw Skrzydła Szpitalnego. Wspomnienia napływały i doprowadzały go do szału. Przecież ZAWSZE mówił mu, żeby za nim za nic w świecie nie szedł! To nie miało tak wyglądać! Merlinie, co ja najlepszego zrobiłem?! Właśnie o mało nie zabiłem swojego przyjaciela!
   Myśli toczyły walkę w jego głowie. Wreszcie zrezygnowany usiadł na ławce i przeczesał nerwowo włosy. Pozwolił myślą wrócić do tamtej chwili.

   Jak zawsze szedł wraz z Promfey do Zakazanego Lasu. Nie zorientował się jednak, że Cezar idzie w cieniu za nimi zainteresowany gdzie znika podczas pełni. Wchodzi za nimi do lasu i idzie powoli za nimi ukrywając się za drzewami. Skinął Poppy, ta odeszła i zostawiła go sama z Cezarem pomiędzy drzewami. Stał na polanie głęboko w Zakazanym Lesie niedaleko miejsca Akromantul, z którymi dawno się zapoznał i nie atakowały go. Miał na sobie stare ubrania w czarnym kolorze jak większość jego ubrań. Przeczesał nerwowo czarne włosy i złote oczy błysnęły w kontakcie z światłem księżyca. Potrafił kontrolować wilkołactwo, ale nie mógł nie wyczuć strachu kogoś. Czyjś strach to przynęta na wilkołaki i nie mógł się wtedy kontrolować. Wyczuł czyjś strach, ale już było za późno. Zaczął się przemieniać. Jego ręce i nogi wydłużyły się i zmieniły w łapy. Przemiana zamieniła jego twarz w pysk i wyrósł mu ogon, chwilę potem na czterech nogach stanął rudy wilkołak. Przekrzywił głowę szukając wzrokiem źródła tego zapachu jakim był strach. Wyczuł człowieka i zaczął się wycofywać, ale było za późno. Jego wilkołacza forma wzięła górę i jego oczy rozszerzyły się i zaświeciły. Następnie rzucił się biegiem na swojego przyjaciela. Ten widział co się dzieje, ale nie mógł się ruszyć - strach przyczepił go do podłoża. Wilkołak skoczył na niego i drapał wściekle pazurami po jego torsie. Nagle ten zawył z bólu i upadł na bok. Przez chwilę jego oczy błyszczały a reszta ciała na zmianę próbowała się przemienić. Wreszcie udało mu się i obok niego leżał zasapany Ksawery we wcześniejszych ubraniach już w pełni zdrowia. 
-Exepcto Patronum! - Zawołał i z końca różdżki wybiegł wilk. Myślami przekazał mu wiadomość do Promfey i podszedł do Cezara, który był jeszcze przytomny. Uklęknął przy nim i zachowując zimną krew zaczął rzucać na niego zaklęcia uleczające. Wszystko się zagoiło oprócz blizn od pazurów na jego piersi. Westchnął i skierował wzrok na twarz przyjaciela.
-Ile razy mam ci powtarzać, abyś zrozumiał? -Zapytał cicho drapiąc się po dwu dniowym zaroście. 
-Nie... Nie wiem. -Wychrypiał.
-Nic lepiej nie mów. Zaraz zjawi się Promfey i zdiagnozuje cię. Obyś nie został wilkołakiem... To jest męka... 
Ten tylko uśmiechnął się i zemdlał. Ksawery westchnął i wziął go na plecy. 

Usłyszał kroki i obrócił się w tamtą stronę, po chwili zobaczył profesora Snape'a w swoich nieśmiertelnych szatach. Popatrzył się na niego i powiedział:
-Jak bardzo jest poraniony?
-Udało mi się wyleczyć większość obrażeń, ale Promfey mówi, że na jego torsie już do końca życia będą blizny po... - Tu rozglądnął się szukając winowajcy hałasu, znów odwrócił wzrok na Opiekuna - Wiesz-Czym.
-Czemu nie kontynuowałeś od razu? -Zapytał patrząc się lekko podejrzliwie.
-Raz - dlatego, że mnie męczy ten temat. Dwa - ktoś tu był przed chwilą...
-Jak widzę instynkty zostają.
-Tak. -Westchnął - Ale mimo wszystko to jest okropna męka. -Przetarł zmęczone oczy.
-Ile już tu jesteś, Ksawery?
-Dobre dwie - trzy godziny. I nie, profesorze, nie mam zamiaru iść. To mój przyjaciel...
Przerwał kiedy usłyszał kroki. Po chwili wbiegła Alyss już w zwykłym ubraniu i rozpuszczonych, nie jak zwykle, włosach.
-Co się stało? Była u mnie profesor McGonnagall. -Zwróciła się do Ksawerego.
-Znasz fakt, że jestem wilkołakiem, no nie?
-Wspominałeś. -Powiedziała krzywiąc się na samo wspomnienie.
-To o mało nie zaatakowałem i przemieniłem Cezarego, który za mną polazł. -Westchnął i schował twarz w dłoniach.
-No, to faktycznie niezbyt ciekawa rzecz.

♦•♦•♦•♦

   Po paru godzinach wybudził się, leżał pół przytomny na łóżku w Skrzydle Szpitalnym.