piątek, 11 marca 2016

Czerń. Tylko czemu? [P04]

Informuje, że nie ma już napisanych rozdziałów. Kolejny pojawi się za pewne niedługo. Zapraszam!
♦•♦•♦•♦

    Spróbował się podnieść, po chwili jednak poczuł okropny ból na plecach i przodzie i momentalnie się położył. Skrzywił się lekko i zobaczył, że jest środek nocy. Na szczęście nie było już pełni. Westchnął i usiadł na łóżku szpitalnym opierając się plecami o ścianę. Do środka weszły dwie osoby i po chwili rozpoznał ich twarze - Ksawery i Alyss. Uśmiechnął się do nich blado kiedy podeszli. Alyss uściskała go.
-Wszystko w porządku? -Zapytała z widoczną troską na twarzy.
-No... Jest, raczej okej. -Uśmiechnął się do niej.
-I jak? -Zapytał Ksawery, zobaczył winę w jego oczach, ale nic nie powiedział tylko przytulił go mówiąc;
-Nie przejmuj się tym. To ja byłem głupi nie ty. 
-Wiem, ale to nadal była moja wi-
-Żadna twoja! To ja za tobą polazłem nie ty! -Wtrącił się i roześmiał szczerze. 
-Koniec odwiedzin! Cezar musi odpocząć! -Wrzasnęła Promfey. 
Alyss przewróciła teatralnie oczami i wyszła szybkim krokiem nie chcąc się narażać na jej furię.
-Do zobaczenia jak już wyzdrowiejesz. -Powiedział, Poppy spojrzała się na niego spod byka i ten zwiał zanim zdążyła na niego nawrzeszczeć. Następnie poszła do swojego pokoiku w Skrzydle Szpitalnym. Szybkie zerknięcie na zegarek powiedziało mu, że jest ostro po północy. Westchnął i rzucił ostatnie spojrzenie na księżyc. Zaraz potem zsunął się ze ściany i zapadł w głęboki sen.

♦•♦•♦•♦

    Wyszła szybkim krokiem by nie narażać się pielęgniarce. Schodziła szybko po schodach przeskakując po dwa stopnie. Była niespokojna, już jutro o północy miała odbyć się Ceremonia Wtajemniczenia. Na szczęście, bez udziału Czarnego Pana. Weszła do Lochów i szybkim krokiem skierowała się do komnat Mistrza Eliksirów. Weszła i skinęła krótko do Severusa, następnie poszła do swojego pokoju zamykając drzwi zaklęciem. Zrzuciła z siebie płaszcz, który ubrała aby ukryć pidżamę i rzuciła się na łóżko. Sen nie nadchodził przez długi czas, cały czas myślami zwrócona była do Ceremonii Wtajemniczenia. Wiadomo było jej, że zabawa śmierciożerców* miała odbyć się dzień po jej przyjęciu Mrocznego Znaku. Skrzywiła się na samą myśl. Najgorszy był fakt, że będzie musiała w niej uczestniczyć, ale nie w tym co będą robić. Zabawa polegała na tym, aby każdy ze strony męskiej zabrał ze sobą jedną szlamowatą lub mugolską dziewczynę lub kobietę po to, aby ją zgwałcić. Niektórzy usuwali pamięć swoim ofiarom, ale niektórzy lubili żyć z myślą, że to pamiętają. Wzdrygnęła się i kontynuowała rozmyślania. Nie mogła zasnąć jeszcze przez długi czas, dopiero około trzeciej nad ranem udało jej się zasnąć na kilka godzin - w końcu musiała wstać według własnej rutyny około 6.
   Wstała na krótko przed Mistrzem Eliksirów. Ten wstał dziesięć minut później kiedy przywołała skrzata.
-Dzień dobry, idziesz na śniadanie do Wielkiej Sali, czy dla ciebie też wziąć? -Zapytała.
-Dzień dobry. Niestety, ale muszę tam iść. -Tu skrzywił się - Obowiązki nauczycielskie.
-Rozumiem. -Powiedziała i wróciła do lektury ,,Eliksiry i ich zastosowanie w Czarnej Magii". Zauważyła zdziwione spojrzenie profesora i odłożyła książkę na bok splatając palce - W końcu i tak będę musiała być pomiędzy stronami. -Odparła.
  Skinął głową, że rozumie i wychodząc zapinał ostatnie guziki nietoperzej szaty. Roześmiała się na samą myśl o tym. Zaraz po tym wróciła do książki.

  Dziesięć minut przed północą miała na sobie ubrania śmierciożercy. Sam wygląd podobał się jej, ale obrzydzała ją myśl, że będzie je nosić, kiedy będzie zmuszona krzywdzić innych. Zauważyła spojrzenie Snape'a i odwróciła się do niego.
-Gotowa? -Zapytał.
-Tak, ale mimo wszystko się denerwuję. -Westchnęła i skierowała swoje spojrzenie gdzieś na bok.
-To normalne, w końcu niedługo będziesz musiała jako śmierciożerca robić dość... Nieprzyjemne rzeczy. - Był słaby w pocieszaniu i wykryła to w jego głosie. Uśmiechnęła się do niego blado. Następnie deportowali się do umówionego z wszystkimi miejsca - piwnicy pod sklepem Borgina i Burkesa. Spotkała tam swoich rodziców pękających z dumy, Bellatricks i Malfoyów bez Dracona. Snape niezauważalnie kiwnął do niej głową i odszedł na swoje miejsce. Podeszła do Bellatricks, która miała wykonać Ceremonię, gdyż Czarny Pan nie miał jak się zjawić.
-Wszyscy są. -Ogłosił Severus, Bella skinęła mu i rozpoczęła. Stanęła przed Eliksirem Sprawdzającym Czarną Magię w ciele i poczekała aż Alyss uklęknie i schyli głowę.

-Czy ty, Alyss Blackeagle, przysięgasz służyć Naszemu Panu z lojalnością i dożywotnim oddaniem? 
-Przysięgam służyć lojalnie i oddanie do mej śmierci. 
-Czy przysięgasz Czarnemu Panu, że nigdy go nie opuścisz, ani nie stchórzysz?
-Przysięgam nie opuszczać ani nie tchórzyć. 
-Czy przysięgasz wykonywać polecenia Czarnego Pana bez najmniejszego zawahania? 
-Przysięgam je wykonywać bez żadnych zawahań. 
-Czy przysięgasz służyć mu z dumą i bez strachu okazywania tego?
-Przysięgam służyć z dumą i bez strachu.
-Wstań i podejdź tutaj. Będzie trzeba sprawdzić poziom zaawansowania w Czarnej Magii.
Alyss wykonała żądanie Belli i ta podała jej fiolkę z eliksirem. Wypiła ją i dookoła niej objawiła się czarna aura składająca się z płomieni. Z przerażeniem pod kamienną twarzą Snape stwierdził, że aura jest pokaźna i śmiało może konkurować z samym Czarnym Panem. Szybko ukrył swoje zdziwienie. Bellatricks pozbierała się po szoku i powiedziała:
-Ceremonia Wtajemniczenia zakończyła się, dwudziestego szóstego lipca przyjęcie znaku odbędzie się w Malfoy Manor. Dzisiaj Alyss Blackeagle została wtajemniczona w moc Czarnej Magii. -Tu zamilkła na chwilę.
- I tak uważam, że to kretyńskie Wtajemniczenie jest po nic, ale to nie ja to ustanowiłam.
-Bella. Już nawet pod koniec nie możesz się opanować? -Zapytał Snape lekko rozbawionym głosem.
-No a co poradzę na kretynizm tej całej 'Ceremonii Wtajemniczenia', w której nic się na prawdę nie dzieje. Zero zabawy. -Odparła Bella wzruszając ramionami.
-Mogę się z tobą zgodzić. -Powiedziała Alyss a rodzice rzucili jej krytyczne spojrzenie - Już nie mam siedemnastu lat, nie możecie już mi rozkazywać. -Uśmiechnęła się do nich, Bella skwitowała to krótkim śmiechem.
-Podobasz mi się, Alyss. Byłam podobna. -Odparła przechodząc przez pokój i zanim się deportowała z trzaskiem, poklepała ją po plecach. Rzuciła pytające spojrzenie Severusowi, ten lekko skinął głową. Okręciła się i deportowała się do Komnat Severusa. Ten pojawił się chwilę później z trzepotem szat.
-Pierwsza rzecz za tobą, jak widzę Bella cię polubiła?
-Spotkałam ją wcześniej na Nokturnie. Rozmawiałyśmy chwilę i już wtedy zauważyłam, że mnie polubiła.
-To może być problematyczne z twoją stronnością. -Westchnął i usiadł w fotelu pocierając zaspane oczy - Polecam abyś się wyspała bo czeka cię ciężkie życie. Od teraz będziesz często spotykać śmierciożerców.
-Tak chyba zrobię. Branoc.
-Dobranoc. -Mruknął znad książki o dziwnym tytule
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
*zabawa śmierciożerców - pomysł zaczerpnięty z bloxa mrocznej88 - Snape x Granger - Zabawa

2 komentarze:

  1. Tak jak obiecałam, przeglądam, czytam i komentuję! Super rozdział i czytam dalej, bo zaciekawiła mnie nowa postać :D
    Swoją drogą jestem pod wrażeniem, że jesteś taka młoda i masz takie zacięcie literackie! Świetnie, oby tak dalej! Trzymam kciuki <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ogólnie jestem uparta i gdy żartowali z mojego pierwszego bloga powstał ten. : ] Kopary im opadły.
    Dziękuję, że komentujesz! Każde miłe słowo jest dla mnie ogromną motywacją. A poza tym. Co zmienia wiek? : ]

    OdpowiedzUsuń